 | 1. Wake The Sleeper 2. Overload 3. Tears Of The World 4. Light Of A Thousand Stars 5. Heaven's Rain 6. Book Of Lies 7. What Kind Of God 8. Ghost Of The Ocean 9. Angels Walk With You 10. Shadow 11. War Child
| Uriah Heep 'Wake The Sleeper'
2008 Sanctuary Records
| |
| | |
Sk³ad: Bernie Shaw - wokal; Mick Box - gitary, wokal; Phil Lanzon - klawisze, wokal; Trevor Bolder - bas; Russell Gilbrook - perkusja, wokal;
Uriah Heep to zespó³, który z jednej strony zachowa³ siê w masowej ¶wiadomo¶ci jako jeden z klasyków prawdziwego hard rocka, z drugiej natomiast zawsze plasowa³ siê w drugiej lidze, uwa¿any za epigona kolegów z Deep Purple. Mimo, i¿ na koncie grupy znalaz³o siê kilka utworów istotnych dla tego gatunku muzyki, a przynajmniej jedna p³yta okaza³a siê pozycj± wybitn±, to nigdy nie uda³o im siê utrzymaæ tego samego – wysokiego – poziomu twórczego i czê¶ciej ni¿ rzadziej, osiadali na muzycznej mieli¼nie. Wraz z innymi kapelami kategorii B. ¯eby jednak oddaæ Uriah Heep sprawiedliwo¶æ, powiedzieæ trzeba, ¿e poziom wykonawczy zawsze by³ bardzo wysoki (Mick Box to wspania³y, acz niedoceniony, gitarzysta), a dyskografia jest na tyle bogata, ¿e nietrudno wy³owiæ kilka doskona³ych albumów.
W 2008 powrócili i zaskoczyli chyba wszystkich. Nawet tych, którzy zapomnieli o istnieniu twórców July Morning. Nie by³o to pierwsza, ani jedyna niespodzianka ubieg³ego roku, jednak zdecydowanie najwiêksza. Nie wiem, jak to zrobili, mo¿e odpoczêli i doznali niebywa³ego nap³ywu weny, a mo¿e cofnêli siê w czasie i podjêli wspó³pracê z sob± samym, m³odszym o 30 lat, ale uda³o im siê. Po prostu im siê uda³o.
Zaczyna siê jak u Hitchcocka. Tytu³owy utwór jest jak potê¿na eksplozja: ostry, rozpêdzony i cholernie intensywny. To kwintesencja prawdziwego hard rocka, gdzie rozszala³a perkusja nadaje tempa kot³uj±cemu unisonu gitar i organów hammonda. Do³ó¿my jeszcze mocny g³os Berniego Shawa plus podnios³e chóry i wychodzi nam potêga wrêcz mitologiczna. Warto wspomnieæ, ¿e warstwa liryczna „otwieracza” ogranicza siê wy³±cznie do powtarzania s³ów Wake The Sleeper. Brzmi to jak mantra, s³owa modlitwy maj±cej zbudziæ u¶pionego giganta. Czy¿by aluzja do sytuacji zespo³u? Je¶li tak, to mod³y zosta³y wys³uchane. Przy drugim utworze napiêcie nie opada. Overload to ¶wietny kawa³ek melodyjnego hard rocka. I znów mamy tutaj wszystko, co esencjonalne dla najlepszych czasów hard rocka. ¦wietny riff, przebojow± zwrotkê, posêpny ciê¿ki most i monumentalny refren. Nie oby³o siê nawet bez klasycznej partii solowej organów Hammonda, która poprzedza zabójcz± solówkê gitarow±. Mistrzowski poziom. Jeszcze bardziej przebojowy jest trzeci utwór zatytu³owany Tears Of The Word, który muzycznie nawi±zuje do jednego z najwiêkszych przebojów Uriah Heep, Easy Living (riff, refren). Odrobinê ³agodno¶ci wprowadza Book Of Lies, który momentami mo¿e kojarzyæ siê z najlepszymi dokonaniami Rainbow. Zachwyca epicki What Kind Of God. To najd³u¿szy numer na p³ycie. Zespó³ powoli snuje sw± muzyczn± opowie¶æ, by na koñcu wybuchn±æ intensywn± (fenomenaln±!) cod±. Piêknie rozbrzmiewaj± tutaj (jak i na ca³ym albumie) organy Hammonda, co sk³ania mnie do refleksji, ¿e dawno nie s³ysza³em tak dobrych partii tego dostojnego instrumentu. Nawet na ostatnich p³ytach Deep Purple. ¦liczno¶ci. Powrotem do intensywno¶ci pierwszych utworów jest Ghost Of The Ocean, z kolei Shadow gwarantuje nam trochê uspokojenia. Przynajmniej do czasu do¶æ ekspresyjnego refrenu. Wspania³y utwór pozostawiono równie¿ na koniec. War Child, zgodnie z tytu³em, jest gniewem skumulowanym w piêciu minutach hard rockowego kawa³ka. Shaw ¶piewa tutaj jak natchniony kaznodzieja, Box wtóruje mu posêpnym riffem gitarowym, a organy Lanzona dodaj± ca³o¶ci epickiego wymiaru. Mocne zakoñczenie, godne wielkiego albumu. Faktycznie Wake The Sleeper to album bezkompromisowy, osadzony g³êboko w hard rockowej tradycji, ale jednocze¶nie nie sprawiaj±cy wra¿enia anachronicznego. To co rzuca siê w uszy przy pierwszym zetkniêciu z zawartymi nañ d¼wiêkami, to niesamowita potêga brzmienia i m³odzieñczy wigor muzykow. Gitary Micka Boxa brzmi± po prostu ob³êdnie. W generowanych przez niego d¼wiêkach jest niezwyk³a moc, ale zarazem fantazja, która procentuje pomys³owymi partiami. Szczególne brawa nale¿± siê klawiszowcowi Philowi Lanzonowi. Wierzcie, lub nie, ale lepszych Hammondów nie s³ysza³em od wielu lat! Oto i dowód na to, ¿e ich u¿ycie wcale nie musi byæ wycieczk± do muzycznego muzeum. Za³o¿ê siê nawet, ¿e gdyby w Uriah Heep, zamiast organów, by³a druga gitara, materia³ nie brzmia³by tak mocno.
Nie ustajê w zachwytach nad Wake The Sleeper i ka¿de kolejne przes³uchanie tego niezwyk³ego albumu gwarantuje mi kolejn± dawkê bardzo mocnych muzycznych wra¿eñ. Tego s³ucha siê g³o¶no. A s±siedzi niech wal± w ¶ciany, albo doceni± fakt, i¿ w³a¶nie ukaza³ siê jeden z najlepszych albumów Uriah Heep. Mo¿e nawet najlepszy od jakich¶ 37 lat. Kiedy¶ uznawani byli za epigonów Deep Purple, a dzi¶ nagrali album, o jakim ich s³awniejsi koledzy mog± pomarzyæ. To po prostu trzeba mieæ. BlackHeart
|