Menu witryny
Start
Nowiny
Recenzje
Polskie płyty
Artykuły
Podsumowania
Wywiady
F O R U M
Kontakt
Wideoklipy
Nasza playlista
Szukaj

 

Ostatnio komentowane
Będzie nowa Syndia? (8 -krotnie komentowane) 10.09.2010.
Sample Unruly Child, czyli płyta roku (6 -krotnie komentowane) 03.09.2010.
Queensryche - 'Operation Mindcrime II' (1 -krotnie komentowane) 22.08.2010.
Barbed Wire: Nowa energia z południa (66 -krotnie komentowane) 11.08.2010.
Shining Line - 'Shining Line' (6 -krotnie komentowane) 03.08.2010.

 

   
 
Lessdress - 'Dumblondes' Drukuj Email
Wpisał: banan   
13.09.2006.
Image
1.  Civilized Man   
2.  Take The Money   
3.  Heatwave   
4.  Lights Of The City   
5.  Promised Land   
6.  Sweet Venice   
7.  Strange Kind Of Friend   
8.  Glass Breaks   
9.  Alright   
10.  Frisk You



Lessdress - 'Dumblondes'
1989
Eska Polska
Ocena: 9.5/10 Recenzent: Banan
 

Skład: Paweł Nowakowski - wokal; Sławek Onacik - Bas; Krzysiek Faliński - gitara; Arek Nosarzewski - perkusja; Radek Marcinkowski - klawisze;


Jeden z najbardziej niedocenionych zespołów. Użyłem już tego określenia odnośnie Lessdress przy okazji pisania recenzji ich drugiej płyty - 'Love Industry'. Choć teraz po głębszym zastanowieniu się muszę nieco uściślić to stwierdzenie. Bowiem chłopaki z Lessdress faktycznie są niedocenieni, ale tylko w ich ojczystym kraju - w Polsce. Tutaj, muszę z przykrością stwierdzić, mało kto o nich słyszał, natomiast za granicami naszego kraju album 'Dumblondes' jak i 'Love Industry' to istne perełki hardrockowego grania. Kolejny raz wychodzi więc stosunek Polaków do takiego typu muzyki. Szkoda. Ale nie jest tak źle. Co więcej, moim skromnym zdaniem należy nawet się cieszyć, że to nasza ojczysta ziemia wydała takie zespoły jak właśnie Lessdress, czy inni wielcy, znani bardziej za granicą niż u siebie - Syndia.

Dziś mowa jest o debiucie Lessdress na scenie hard rock'a, czyli o albumie 'Dumblondes'. I tu pewnie część czytelników, którzy znają dokonania tej grupy, zdziwi się, ponieważ z tego co się orientuję, wiele źródeł uznaje 'Love Indusrty' za debiut. Nawet encyklopedia "WIEM", portalu onet.pl, jako dyskografię tego zespołu podawała swego czasu tylko drugą płytę (nie wiem jak jest teraz, bo odkąd każą sobie płacić, zrezygnowałem z ich usług). Ta bardzo niska popularność tego wydawnictwa może być (i moim zdaniem na pewno jest) spowodowana tym, iż album ten wyszedł tylko na taśmie. Nigdy nie ukazał się zaś na nośniku cyfrowym. Ostatnimi czasy mówiło się coś o reedycji tego materiału przez Suncity Records. Miałby on zostać wydany oczywiście już na płycie cd.

Po takim dość długawym wstępie pasowało by napisać kilka słów o samej muzycę zawartej na tej... taśmie. No więc przede wszystkim powiem, że ci, którzy pierwszy raz usłyszą Lessdress nie będą mogli uwierzyć, że ci goście są z Polski. Brzmią dokładnie tak, jak wielcy gatunku - Danger Danger, Poison - mam wymieniać dalej czy już wszystko wiadomo? Zwłaszcza jeśli chodzi o wokalistę. Pan Nowakowski barwą głosu bardzo często przypomina mi Ted'a Poley'a (i pewnie stąd to skojarzenie z Danger Danger) i założe, że sam Ted Poley, gdyby to teraz przeczytał, przyznał by mi rację. Gość jest naprawde świetny! Już nawet nie o samą barwę głosu chodzi. Otóż wszystkie teksty Lessdress pisane są w języku angielskim, a mając w pamięci dokonania Chainsaw czy eksperymenty IRY, wiemy doskonale jak spisuje się Polak śpiewający angielskie teksty. Bardzo słabo. Ale w błędzie jest ten, co myśli, że nie ma żandego polskiego wokalisty, który byłby wyjątkiem od reguły. I jest nim właśnie Paweł Nowakowski. Praktycznie nie ma szans poznać, że to Polak.

Na albumie nie znajdziemy żadnych wirtuozerskich popisów na gitarze a'la Steve Vai. Nie ma też bębnów Portnoy'a, nie będzie czarowania klawiszami rodem z Dream Theater - przykro mi. Wszystkich nastawionych na tego typu muzyczne atrakcje odsyłam do dokonań wymienionych grup / muzyków. Zamiast tego dostaniemy płytę pełną kipiących mocą i energią hardrockowych numerów. 'Civilized Man', 'Lights Of The city', 'Sweet Venice' (moim zdaniem najlepszy utwór na płycie, jak i ogólnie Lessdress'u) i 'Frisk You' to niekwestionowana czołówka płyty. W tych numerach wyraźnie słychać ogromną radość z grania. Nie ma żadnego gwiazdorstwa, panoszenia się (na co ostatnio zachorował frontman niemieckiej formacji Edguy) - jest mocny, konkretny hard rock z lat 80'. Do tego dochodzą również świente melodie, które po prostu... no one się chyba nigdy nie znudzą! Przede wszystkim mowa tu o jedynej balladzie jaką uraczyli nas panowie z Lessdress - 'Strange Kind Of Friend'. Jestem pewny, że zadowoli nawet najwybredniejszych.

I nie przestanę się tą płytą zachwycać, nie ma szans! Dla mnie to zawsze będzie pryzmat przez jaki będę patrzył oceniając inne polskie hardrockowe zespoły, bo mnie, po już kilkuletnim obcowaniu z tym wydawnictwem, za każdym razem jak go słucham nadal porywa i każe się zapytać: "dlaczego, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, nie ma więcej polskich zespołów grających właśnie tak?!".

Generalnie nie ma się do czego przyczepić, nie ma słabych stron, więc po co przedłużać? Tym, którzy nie mieli jeszcze przyjemności obcowania z tym wydawnictwem powiem tyle: kombinujcie, kombinujcie i zdobądźcie skądś ten album, bo naprawde warto! Świetny hard rock w polskim wykonaniu, lecz niekoniecznie w polskim stylu.

Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Komentarze (0)add
Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley


Wpisz kod umieszczony obok


busy
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 

HARDROCK.COM.PL
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

statystyka