| 1. Prologue 2. Live To Win 3. Hide Your Heart 4. A Million To One 5. Got To Choose 6. Move On 7. Bulletproof 8. Tonight You Belong To Me 9. Lick It Up 10. Wouldn’t You Like To Know Me? 11. Magic Touch 12. I Still Love You 13. Strutter 14. Everytime I See You Around 15. Do You Love Me 16. I Want You 17. Love Gun 18. Lift 19. Detroit Rock City 20. Goodbye 21. End credits montage – Where Angels Dare/Live To Win
| Paul Stanley 'One Live Kiss' 2008 Universal / New Door | |
| | |
Sk³ad: Paul Stanley - wokal, gitara; Rafael Moreira - gitara; Jim McGorman - gitara; Paul Mirchovich - klawisze, wokal; Sasha Krivstov - bas; Nate Morton - perkusja
Nie ma co, najwierniejsi fani Kiss (mówimy tu chyba o fanatykach) musz± byæ osobami bardzo majêtnymi. Kupowanie tego samego w ró¿nych opakowaniach wymaga nie lada oddania i... portfela. Niezliczone kompilacje, wydania DVD, z których ka¿de kolejne jest wariacj± na temat poprzedniego. Kiss to najlepsi specjali¶ci od muzycznego marketingu. Dyskusyjna jest równie¿ ich koncertowa polityka. Od lat do czynienia mamy z t± sam± set list±, z³o¿on± z do bólu ogranych przebojów. Wiem, ¿e zobaczyæ i us³yszeæ je na ¿ywo to wielka frajda, jednak w prze³o¿eniu na wydania DVD nie sprawdza siê w ogóle. Zbyt to wszystko wykalkulowane, za ma³o w tym dba³o¶ci o fana, który chcia³by wreszcie czego¶ nowego. Ok, tyle w ramach narzekania, które wprowadziæ mia³o w samo sedno sprawy. Ci wszyscy, którzy popieraj± moje stanowisko (chyba wiêkszo¶æ, prawda?), uciesz± siê niezmiernie odpalaj±c One Live Kiss Paula Stanleya. Ok, nie ma charyzmatycznego Gene'a Simmonsa, nie ma jego wywalonego jêzora, ziania ogniem, mejkapów, butów na koturnach, superwypasionej scenografii i fajerwerków. Jest za to piêknie sfilmowany, profesjonalny koncert pe³en wigoru i doskona³ego muzycznego rzemios³a. No w³a¶nie, ta ostatnia sprawa godna jest szczególnego omówienia. M³odzi muzycy, których Paul zgromadzi³ wokó³ siebie prezentuj± siê du¿o lepiej ni¿ jego wspó³pracownicy z Kiss. Szczególne brawa nale¿± siê gitarze prowadz±cej (dlaczego TAKIEGO muzyka nie ma w Kiss?) i rewelacyjnemu perkusi¶cie. Zespó³ Stanleya na scenie robi du¿e wra¿enie, pa³ker (Nate Morton) podrzuca pa³eczkami podczas wybijania rytmu, gitarzysta (Rafael Moreira) co chwila raczy nas ¶wietnymi technicznie solówkami. Wielkie brawa dla klawiszowca (Paul Mirchovich), który dodatkowo wspomaga Paula Stanleya ¶wietnymi chórkami. Równie¿ kondycja g³ównego bohatera tego wieczoru godna jest opisania. Szef radzi sobie wspaniale. Jego g³os dawno nie by³ tak dobry, tak mocny. Owszem, czasem przesadza z samouwielbieniem i solówki wokalne móg³by sobie darowaæ, jednak nawet najwy¿sze partie wyci±ga z niezwyk³± precyzj±. Sceniczne zachowanie równie¿ mocno in plus. To jest Stanley lat 80tych, w rozpiêtej panterkowej koszuli, spod której wyziera pêk srebrnych ³añcuchów. Set lista tak¿e wyborna, gdy¿ dostajemy tutaj cztery utwory, których nie us³yszymy na regularnych koncertach Kiss (Hide Your Heart, A Million To One, Magic Touch, I Still Love You, wspaniale, prawda?), cztery songi z promowanego albumu Live To Win, cztery z p³yty nagranej w 1978 roku, plus oczywi¶cie cztery ¿elazne KISS standardy. Wszystko sprawiedliwie wyliczone, wszystko u³o¿one w idealnym szyku. Daje to pe³en, osiemnastoutworowy, przegl±d przez ca³± karierê muzyczn± Paula. Oczywi¶cie tych nie granych ju¿ 80'sów ¿yczy³bym sobie wiêcej, jednak trzeba na to spojrzeæ z marketingowego punktu widzenia. Ludzie przyszli (i zap³acili) na koncert muzyka KISS i na pewno ¿yczyli sobie us³yszeæ kilka ogranych do bólu evergreenów. Doskonale odzwierciedla to ich reakcja podczas odgrywania Love Gun, czy Detroit Rock City. A mo¿e kawa³ków z pierwszej, mniej udanej, solowej p³yty Paula mog³o byæ mniej? Mog³o, jednak na pocz±tku koncertu szef zastrzega, ¿e bêdzie to przedstawienie pe³ne muzyki, któr± ON kocha. No i facet siê cieszy, co wspaniale widaæ. Jego kontakt z publiczno¶ci± jest wzorowy, a sposób w jaki przedstawia zespó³ wrêcz fantastyczny! Jest chemia, której na koncertach KISS ju¿ niestety tak dobrze nie widaæ. Jak przysta³o na porz±dnie zrealizowany film koncertowy (tak, to chyba najlepsze okre¶lenie), ca³o¶æ rozpoczyna siê intro wprowadzaj±cym nas w sylwetkê Paula Stanleya. Widzimy czarno bia³e ulice Nowego Jorku, kluby, w których stawia³ on swoje pierwsze muzyczne kroki, miejsce pierwszych prób itd. Historia opowiadana jest g³osem samego mistrza ceremonii, co ma nam daæ do zrozumienia, ¿e to jego show, jego twórczo¶æ, a koncert jest spe³nieniem jednego z jego marzeñ. Przes³anie mo¿e naiwne (¯yj by wygrywaæ), a s³owko KISS, pisane charakterystyczn± czcionk±, przeczy troszkê tej "solowo¶ci", ale... Przymknijmy na to oko. One Live Kiss Paula Stanleya to prawie dwie godziny wspania³ego koncertu, rewelacyjnie sfilmowanego, pe³nego ¿ycia i ¶wietnej muzyki. Takiego czego¶ nie zobaczymy ju¿ pod szyldem KISS. Ja bawi³em siê ¶wietnie i szczerze mówi±c, jest to dla mnie jeden z najlepszych gigów jakie ostatnio dane mi by³o zobaczyæ na DVD. Takim bêdzie równie¿ i dla Was. BlackHeart P.S. Jest to ju¿ który¶ z kolei koncert, na którym widzê sexy laski pr꿱ce siê w pierwszym rzêdzie. Moje pytane, czy s± to specjalnie wynajête hostessy, by wersja video prezentowa³a siê jeszcze lepiej, czy bramkarze wpuszczaj± po prostu najlepsze sztuki od razu pod barierki? A mo¿e to Ameryka jest tak zajebista, ¿e na hard rockowe koncerty przychodz± wypacykowane króliczki Playboya?
Komentarze () |
|
|
|
|
|