 | 1. Voices 2. Falling Free 3. Start Again 4. Pieces of Puzzles 5. Bittersweet 6. She Sleeps in Madness 7. In This Moment 8. Give in To This Love 9. Before This 10. Hole in My Head 11. Leaving the End Open
| Hardline 'Leaving The Door Open' 2009 Frontiers Records | |
| | |
Skład: Johnny Gioeli - wokal; Josh Ramos - gitary; Michael T. Ross - klawisze; Jamie Brown - bas; Atma Anur - perkusja;
Na trzeciej odsłonie Hardline z oryginalnego składu ostał się tylko Johnny Gioeli. Nie przeszkadza mu to jednak ciągnąc dalej swojej najbardziej udanej marki.
Warto było czekać długie 7 lat na nową płytę Hardline. Muszę się przyznać, że wciąż przesuwająca się data premiery najpierw tytułowanej Just Add Water płyty, zaczynała mnie powoli irytować i kiełkowała się obawa, czy aby na pewno do jej wyjścia dojdzie. Takich wydawnictw-widm, które już zaraz mają wyjść, a nigdy nie wychodzą w melodyjnym rocku było przecież bardzo wiele. Leaving The Door Open jest bardzo przemyślaną pod względem kompozycyjnym płytą. Całość ma jednolite brzmienie, a piosenki mimo, że z łatwością można je rozróżnić w tym samy czasie brzmią bardzo podobnie do siebie. Zakrawa to na paradoks, ale tak właśnie z Leaving jest. Z każdym kolejnym odsłuchem utwory nabierają nowych kształtów i opinia, że są do siebie podobne, w jakimś stopniu prawdziwa po pierwszym odsłuchu, po trzech, czterech nie ma racji bytu.
Największym atutem Leaving jest wokalista Hardline Johnny Gioeli. Jego pobyt u Pella w mojej opinii niezbyt mu dobrze służy i na przestrzeni ostatnich płyt niemieckiego wirtuoza, daje się odnieść wrażenie, że Gioeli zaczyna śpiewać coraz bardziej heavymetalowo, mówiąc krótko mocno u Pella obniżył loty. Jego rockowy styl był w defensywie i poza małymi wyjątkami w postaci co bardziej amerykańsko-hardrockowo brzmiących kawałków Pella (jak Only The Strong Will Survive) Johnny upodabniał się do rzeszy europejskich krzykaczy. Wraz z trzecią płytą Hardline Gioeli pokazał, że z łatwością jest w stanie skasować zdecydowaną większość dziś działających piosenkarzy rockowych. U Pella był to jeszcze jeden rockowy wokal jakich w Europie na pęczki, wraz z Leaving mamy do czynienia z absolutną ekstraklasą. Nie należy oczywiście zapomnieć o doskonałym gitarzyście Joshu Ramosie, który to napisał większość kawałków na LTEO i jest takim cichym jej bohaterem. Jeśli chodzi o niego to są jego najlepsze kawałki od czasów The Storm (Ramos-Hugo jest daleko w tyle). Brzmienie Leaving jest nowoczesne (szczególnie gitary), nie ma zbyt wielu nawiązań do pierwszej płyty i nawet jeśli chodzi o drugą nie jest ich wiele. Oczywiście, nie mamy tu do czynienia z samobójczą zmianą konwencji o 180 stopni, ale z bardzo sensownym pójściem do przodu. Mało nawiązań do jedynki dla wielu będzie koronnym argumentem, że nie jest to Hardline. Gwoli sprawiedliwości, także uważam, że LTEO znacznie lepiej byłoby oceniane pod inną marką, ale wola Gioeliego i spółki (czytahj wytwórni) jest by się to nazywało Hardline...
Większość utworów to średnie, balladowe tempa. Za najlepszy kawałek uważam utwór tytułowy (podobnie pewnie jak zespół, który z tego powodu krążek tak zatytułował). Leaving The End Open jest power balladą w najlepszym możliwym stylu. Wzruszająca melodia we wstępie (powinni nagrać cały utwór w tej tylko tonacji, choćby jako bonus), wejście gitarowe w przedrefrenie i podniosły, podnoszący na duchu refren. Tak kiedyś grali Bad English i wiele innych klasycznych zespołów. Do najlepszych utworów należy z pewnością Pieces Of Puzzles z rewelacyjnie zbudowanym refrenem. Zwrotki w tym kawałku i wokal są bardzo zbliżone do Double Eclipse. Równie dobry jest Start Again z dynamicznym, bodaj najbardziej hairmetalowo-melodyjnym refrenem. Agresywny gitarowo i wokalnie Give In To This Love przypomina w zwrotkach Takin Me Down. Bardzo melodyjny refren i jego bardzo dobra nadbuodowa (chórki) sprawia, że nie sposób sie od niego oderwać. Bittersweet i In This Moment to dwie bardzo podobne do siebie ballady. W pierwszej całość prowadzi delikatnie grana gitara, w drugiej fenomenalna gra klawiszowca Michaela T. Rossa. Falling Up brzmi jak bardzo dużo pop/rockowych kapel ze Stanów. Niezły przedrefren i poprawny refren. Znakomicie się sprawdza prosty refren w Before This. Brzmi on trochę nawet banalnie, ale melodia w nim jest pierwszej jakości. Zostają nam trzy trochę bardziej nowocześnie brzmiące kawałki. Nie należy ich się jednak bać, bo dalej są bardzo melodyjne. W openerze Voices mamy nowoczesną ścianę gitar, ale już w refrenie jest zmiana tonacji na niemal AORową. Dziwny trochę kawałek, ale wraz z odsłuchami potrafi zyskać. Najbardziej nowoczesny jest duet Hole In My Head i She Sleeps In Madness. Obydwa charakteryzują się podobną budową i melodyjnymi, odbiegającymi od stylistyki całych utworów refrenami. Bardziej melodyjny jest ten w She Sleeps.
Jedna z najlepszych płyt tego roku. Kompozycyjnie i koncepcyjnie album, którego będzie bardzo trudno przebić. Na trzecim Hardline widać po prostu w każdym miejscu olbrzymią klasę. vandervelde
Komentarze () |
|
|
|
|
|