Menu witryny
Start
Nowiny
Recenzje
Polskie płyty
Artykuły
Podsumowania
Wywiady
F O R U M
Kontakt
Wideoklipy
Nasza playlista
Szukaj

 

Ostatnio komentowane
Sample Unruly Child, czyli płyta roku (6 -krotnie komentowane) 03.09.2010.
Będzie nowa Syndia? (4 -krotnie komentowane) 22.08.2010.
Queensryche - 'Operation Mindcrime II' (1 -krotnie komentowane) 22.08.2010.
Barbed Wire: Nowa energia z południa (66 -krotnie komentowane) 11.08.2010.
Shining Line - 'Shining Line' (6 -krotnie komentowane) 03.08.2010.

 

   
 
Laney, Chris - 'Pure' Drukuj Email
Wpisał: vandervelde   
02.07.2009.
 Image1. Situation
2. I Dunno
3. Make You Cry
4. The Stranger In You
5. Fire & Ice
6. I Hate Yer Guts
7. Get U Down
8. Pissed At What Ya Missed
9. Make My Day
10. Last Man Standing
11. Skin On Skin
12. Pride B 4 The Fall
Chris Laney 'Pure'
2009
Metal Heaven
  Recenzent: vandervelde
 

Skład: Chris Laney - wokal, gitary, perkusja; Nalle 'Grizzy' Pahlsson - bas, chórki; J. Kolebery - perkusja 
gościnnie: Zinny Zan - wokal, chórki (6); Martin Sweet - solo gitarowe (5); Vic Zino - solo gitarowe (1); Rob Love - gitarowe solo (3); John Saphyre - gitarowe solo (3); Nick Draglor - gitarowe solo (10); Anders Ringman - gitary, chórki (7); Lennart Ostlund - perkusja, gitary; Mats Leven - chórki (9)

Laney pracował w swojej karierze z wieloma znanymi muzykami. Najbardziej znany jest jako producent płyt Europe, Candlemass, czy choćby Crashdiet, gdzie też pomagał w tworzeniu kawałków. Jako muzyk występuje w Animal i Zan Clan. Udział w tworzeniu utworów do Pure wzięli m.in. Bruce Kulick (Kiss) i Mats Leven (Treat, Y.Malmsteen).

Nie uciekniemy oczywiście od porównań od najbardziej ostatnio znanego zespołu, z jakim Laney jest łączony, a mianowicie Crashdiet. Rzeczywiście, Pure przesiąknięty jest brzmieniem tej szwedzkiej załogi. Pytanie tylko do której płyty niniejszy materiał jest bardziej podobny - do znakomitego debiutu, czy słabszej następczyni? Wydaje się, że wynik wypada gdzieś w środku - bliżej jest jej do debiutu, choć w moim przekonaniu na pewno jej nie przewyższa. Jest tu kilka słabszych, nieco generycznych utworów co obniża końcową ocenę. Na pewno jednak najlepsze kawałki na Pure równie dobrze mogłyby znaleźć swe miejsce na debiucie Crashdiet.

Na największe uznanie zasługuje queenowy Skin On Skin. Mieszając stylistykę Queen i duże, hairmetalowe chóry udało się Laneyowi stworzyć małe arcydzieło. Fire & Ice większość czasu wydaje się dość standardowym rockerem, z prostym często spotykanym w szwedzkim hardrocku tempem. Jednak ciekawie skonstruowany refren, z modulowanym wokalem w refrenie wyróżnia go bardzo na plus. Na pewno jednym z najlepszych utworów jest party rockowy Last Man Standing z chórkiem w refrenie bardzo przypominającym Crazy Nights Kiss, czy też co weselsze przeboje Firehouse. Również ciekawa jest jedyna na płycie powerballada The Stranger In You, gdzie bardzo agresywny w każdym innym miejscu na Pure Laney odsłania swą bardziej delikatną naturę (przynajmniej na początku). Reszta w mniejszym, czy większym stopniu to generyczne, bardzo podobne do siebie rockery (I Hate Yer Guts, Pissed At What Ya Missed, Situation, I Dunno etc.) w stylu Alice Coopera, Crashdiet (wałki z drugiej płyty), ostatniego Sinnera, czy będąc bliżej Lordi. Tu należy dodać, że wszystko jest bardzo konsekwentnie wyprodukowane (coś jak niskobudżetowy Mutt Lange) i te podobieństwa jakoś strasznie przez to nie rażą.

Kolejny reprezentant Skandynawii, który wie jak nagrać świetnie brzmiący, hardrockowy album. Trochę większa selekcja utworów, lub dłuższa praca nad nimi i Laney, o czym jestem przekonany, będzie wypuszczał same doskonałe płyty. Tak, Pure jest płytą dobrą, ale nie tak dobrą jaką mogłaby być.
 
vandervelde
Komentarze (1)add
... : Hardlover
Moim zdaniem najlepsze kawałki z tej płyty to "Last Man Standing" "I Dunno" i pominięty w tej recenzji "Get U Down", nawiązujący do twórczości Def Leppard. Laneyowi udało się podrobić brzmienie starszych kolegów w sposób iście doskonały. Na płycie nie ma ani jednego wypełniacza, a kawałki, mimo że generyczne (słychać tu wpływy Kiss, Cooopera, ale też Warrant, czy Winger), brzmią świetnie - mają w sobie melodyjność, a jednocześnie rockowy pazur, partie instrumentów są tu swietnie wyważone, chropowaty głos Chrisa świetnie pasuje do brzmienia. Jak dla mnie jest to na razie jedna z najlepszych płyt tego roku - przebija dokonania wielu innych, popularnych przed laty gwiazd. Ode mnie 8,5/10.
lipiec 04, 2009
Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley


Wpisz kod umieszczony obok


busy
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 

HARDROCK.COM.PL
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

statystyka