 | 1 Na zawsze szaleni 2 Ogień 3 Nie zmienisz mnie 4 Bestia miłości 5 Alone 6 Ostatni buntownik 7 Lucy 8 69 pocałunków 9 Tak jak lubię 10 She's from High School
| Silver Samurai 'Back To The 80's' 2009 | |
| | |
Skład: Adam "Blackie" Bała – wokal; Andrzej "Andy" Domżoł – gitary; Tomasz "Tommy Red" Cedzyński - bas; Mateusz "Mazir" Mazur - perkusja;
Silver Samurai to polski zespół rockowy pochodzący z Tych. Własnym sumptem udało im sie wydać debiutancki krążek, który będziemy dzis oceniać. Jesli mieszkacie gdzies w okolicach Górnego Śląska nie zapomnijcie wpaśc na koncert grupy, które to dają oni regularnie.
Na początek nie ukrywam nazwa jest trochę dziwna, w skrócie przecież wychodzi...SS. Z innych Silverów jest tylko Mountain, a Samurajów, pomijając wczesno 70-sowy Samuraj, w rocku jeszcze nie było - a więc brawa za oryginalność, bądź bura za niedopasowanie, wybierzcie sami. Ja osobiście wybrałbym coś bardziej dźwięcznego, no ale ja nie gram w zespole rockowym (szkoda...)! Nazwa wzięta ze świata komiksu, dobrze choć, że nie padło na Green Goblina lub innego niedorzecznego komiksowego herosa. Mimo wszystko kilka nazw z książek dla ubogich (jak nazywano komiksy) jak Big Bad Wolf jednak do rocka przenikło. W końcu świat komiksów, filmu, lietarury i muzyki od lat się wzajemnie przenika więc może uda się raz jeszcze?
Wróćmy do sedna, czyli muzyki. Płyta jest bardzo dobrze wyprodukowana, nawet jeśli wyczuwa się pewne spłaszczenie dźwięku (czy zamierzone, czy nie, nie wiem, nie jestem wielkim specjalistą). Przez to album nabiera bardzo oryginalnego brzmienia, które ciężko przyrównać do kogoś innego, a to z pewnościa nie jest zarzut. Dziwnie to zabrzmi, ale uważam, ze największą siłą Samurajów są doskonałe teksty. Banalne, ale nie infantylne, rzecz naturalna dla zabawowego (fun) rocka, coś czego w polskim rocku, gdzie królowało nadęcie i patos, zawsze brakowało. Blackie/Adam Bała ma z pewnością dryg do pisania piosenek.
Po kilkunastu odsłuchach uważam, że pierwsza połowa jest lepsza, w drugiej przebojowy impet Samurajów lekko słabnie. Lepsza połowa zaczyna sie oczywiście błyskotliwym openerem Na Zawsze Szaleni (murowany singiel). Kawałek z krótkim tekstem, ale zaśpiewany tak pomysłowo (użycie chórków, miks ścieżek wokalnych), że w ogóle się tego nie udczuwa. Najlepszy jednak jest energetyczny, rock'n'rollowy riff. Innym moim faworytem jest Nie Zmienisz Mnie z najlepszą na debiucie solówką. Zwrotki jak na mój gust zbyt trącą polskim rockiem, ale już w hymnicznym refrenie i tuż przed nim Samuraje są w najwyższej formie. Ten utwór powinien być wielkim przebojem na koncertach. Ogień to również eksplozja doskonałych riffów. Podobny do wyżej wspomnianych dwóch kawałków, to jednak melodia i wibrujący wokal mniej mi przypadł do gustu (także zwolnienie po połowie numeru raczej chybione). Balladka Alone zaczyna się typowym dla polskiego rocka riffie, słyszanym na Różach Europy i innych tego typu rzeczach. Chwilę jednak po nim wchodzi już tradycyjnie hardrockowe, walcowate gitary. Bała śpiewa po angielsku raczej nienajlepiej (chodzi naturalnie o nasz słynny słowiański akcent), choć na pewno nie najgorzej patrząc na kaleczących ten język polskich muzyków. Tu mógłbym dać upust, że kolejny zespół ulega niepotrzebnej schizofrenii wydając płytę z utworami w dwóch językach...ale się powstrzymam - to dopiero pierwsza płyta i może nie stanie się to regułą. Zatrzymajmy się jeszcze przy anglojęzycznych piosenkach. Lucy ze względu na specyficzne wstawki wokalne może się spodobać fanom...Judas Priest. Niezły rocker, ale jakby bez czegoś bardziej pamiętnego, choć hymniczny refren z pewnością sprawdzi się na koncertach. Ostatnim jest szybki She's From High School. Mimo, że raczej mniej niz bardziej zapamiętywalny, to jest tu trochę grania w stylu wczesnego Van Halen, co pewnie wielu się spodoba.
Wracając do polskich tytułów. Świetny riff mamy na Ostatnim Buntowniku. Melodia mnie się tu średnio podoba, całość zbyt mocno kojarzy ze skądinąd przyzwoitym zespołem Wanda I Banda. Dopiero refren pokazuje nam Samurajów w lepszym świetle. Mimo tego uważam, że ten riff zasługuje na lepsze rozwinięcie. 69 Pocałunków (hmm czemu 69, a nie 25, czy 78...) mocno kojarzy mi się z niektórymi utworami Emigrantów. I ten utwór, ze względu na mało porywającą melodię, darzę nieco mniejsza estymą. Ostatni z polskich kawałków Tak Jak Lubię to już jeden z atutów Back To The 80s, mocno nawiązujący do najlepszego openera Na Zawsze Szaleni.
Nie, nie jest to spektakularny odlot po którym świat uklęknie przed polskimi Samurajami. Nasz grajdoł jednak powinien klęknąć, bo już dawno stosunek wiek/umiejętności nie był tak bardzo wysoki i obiecujący. To zespół do którego należy przyszłość, oby im sie udało, będzie lepiej...i weselej.
vandervelde
Komentarze () |
|
|
|
|
|