|
Strona 1 z 3
Wśród niedawno wydanych albumów natrafiliśmy na prawdziwą perełkę. Nowy album amerykańskiego zespołu TNA
ma doskonałe brzmienie, które rozgrzeje serca fanów hard rocka.
Postanowiliśmy dowiedzieć się, jak tworzy się taki materiał. Na nasze
pytania odpowiada gitarzysta Sean Tarr...
HARD ROCK SERVICE: Witaj Sean. W tym miesiącu ukazał się Wasz nowy album, Branded. Uważam, że to wydawnictwo jest dużo lepsze od Waszego debiutu z 2001 roku. To idzie zespołowi na plus.
SEAN TARR: Tak, zgadzam się z tym. Branded
to zdecydowanie krok naprzód dla zespołu i uważam, że fani uznają go za
godnego oczekiwania! Z odrobiną szczęścia ten krążek udowodni, że jest
większym przełomem niż był "Trigger" :)
HARD ROCK SERVICE: Na początek naszej rozmowy uchyl nam rąbka tajemnicy na temat materiału, który słyszymy na debiutanckim CD...
SEAN TARR: Naprawdę niewiele w tym
tajemnicy. :) Było tam po prostu sporo spętanej agresji i twórczego
sosu bulgoczącego pod powierzchnią "garnkowego wnętrza" TNA. To niesamowite, co wychodzi z takiej mieszaniny, gdy włożysz do niej widelec!
HARD ROCK SERVICE: Wiem, że zespół został założony we wczesnych latach dziewięćdziesiątych...
SEAN TARR: Nawet wcześniej, w późnych latach osiemdziesiątych. :)
HARD ROCK SERVICE: ... ale rozpadł
się około 1992 roku, zanim podpisał jakikolwiek kontrakt płytowy. zy
debiutancki materiał pochodzi z początków zespołu, czy też były to
zupełnie nowe piosenki?
SEAN TARR: Zakładam, że miałeś na myśli materiał z Branded. Cały materiał jest stosunkowo nowy z wyjątkiem Walk Before You Crawl.
Był on "w zamierzchłych czasach" koncertowym faworytem, który zawsze
chcieliśmy nagrać, ale z różnych przyczyn nigdy tego nie zrobiliśmy. Feel It
ma starsze "podejście" do rzeczy, chociaż został napisany nie tak
dawno. Mamy po prostu specyficzne brzmienie, jak sądzę. Nie probujemy
świadomie pisać materiału brzmiącego na przełom lat '80 i '90. My
próbujemy tylko
opisać ów okres! :) Przypuszczam, że każdy w zespole ma odmienne wpływy
niż większość grup z tamtych czasów. Wątpię, byś kiedykolwiek usłyszał TNA
brzmiące jak np. jakikolwiek zespół z gatunku nu-metalu. Lubię odrobinę
melodii wydobywającej się z mojej delikatnie przesterowanej gitary.
Dzięki. :)
HARD ROCK SERVICE: Branded zostało wyprodukowane przez sam zespół i wyszło to bardzo dobrze. Dlaczego nie zdecydowaliście się na zatrudnienie
jakiegoś znanego zawodowego producenta? Ile czasu zajęła Wam produkcja?
SEAN TARR: Teraz to dopiero jest
pytanie! :) Zdecydowanie się na producenta jest zawsze sztuczką. Przede
wszystkim przekazanie kontroli nad twórczym procesem nigdy nie jest
rzeczą łatwą. Mam tu na myśli fakt, że twoje nazwisko będzie na płycie
i będziesz jej słuchał przez resztę swojego życia! Remiksowanie nie
zawsze wszystko naprawia. Powinno tam być wiele wzajemnego szacunku dla
magii, która ma się wydarzyć. Musisz wiedzieć, że wszystko ma zabrzmieć
dobrze, zanim jeszcze pierwsza nuta zostanie nagrana. Nie to, by
wszystko było pewne, ale potrzebujesz "wiary" w tego, z kim pracujesz.
Równie ważny jest też czynnik budżetowy. Czy możesz sobie
pozwolić na tego, z kim chcesz pracować? Niektórzy z tych kolesi są
szokująco kosztowni, inni są z kolei niespodziewanie przystępni.
Mógłbyś znaleźć gościa, który po prostu uwielbia twoją muzykę i
wypracujecie coś wspólnie. Zazwyczaj to po prostu głupie szczęście i
posiadanie dobrego projektu we właściwym czasie. Po rozważeniu
wszystkich rzeczy zdecydowaliśmy się, że będzie lepiej, jeśli zrobimy
to po prostu sami. Wiedzieliśmy, jak chcieliśmy, by brzmiało
wydawnictwo. Wiedzieliśmy jak przeprowadzić wstępną produkcję i mamy
doświadczenie studyjne. Z pomocą wywórni Kivel Records związaliśmy się
z doskonałym inżynierem dźwięku i wcieliliśmy w życie nasz plan.
Spędziliśmy nieco ponad 50 godzin na czynnym nagrywaniu, ale upłynął
jeszcze miesiąc lub coś koło tego, by wszystko dokończyć. Plany są jak
dziwka. :)
HARD ROCK SERVICE: Szczerze mówiąc
nowy LP jest jednym z faworytów do tytułu "albumu roku". Czy obrany na
nim kierunek jest tym, w którym podążą kolejne wydawnictwa?
SEAN TARR: Naprawdę?! Jak fajnie.
Dzięki! :) Nie mogę tobie obiecać, że będą brzmiały dokładnie tak samo,
nic nigdy nie wiadomo, ale mogę tobie obiecać, że zrobimy co w naszej
mocy, by móc stworzyć godnego następcę dla Branded!. W pełni wierzę w przyszłość tego zespołu. :)
HARD ROCK SERVICE: Wolisz grać na żywo przed publicznością, czy też komponować nowe piosenki i nagrywać je w studiu?
SEAN TARR: Jedno i drugie! Naprawdę
idzie w parze. Najlepszy ze wszystkich światów jest ten jeden, w którym
otrzymujesz trochę spokojnego czasu na komponowanie, próby i
nagrywanie, a następnie ruszenie w trasę i wykonanie tego na żywo!
Nagrywanie i gra na żywo są naprawdę dwoma różnymi stanami umysłu.
Studio wymaga wiele cierpliwości i nie zawsze możesz otrzymać
natychmiastową radość, kiedy grasz na żywo. Nie dzieje się tak, dopóki
nie zaczniesz odsłuchiwać miksów po tym, jak wszystkie ścieżki zostały
ukończone, kiedy już całkowicie zrealizowałeś to, co wcześniej
zaplanowałeś. To wszystko jest dobre. :)
HARD ROCK SERVICE: To niesamowite,
ale kompozycje na kompakcie brzmią bardzo świeżo i spontanicznie.
Wygląda to tak, jakbyś nie używał studyjnych nakładek po nagraniu
wcześniejszych dźwięków. Takie rzeczy były modne w muzyce lat
osiemdziesiątych, a stylistyka Twojej grupy wydaje się być głęboko
osadzona w tamtych czasach...
SEAN TARR: Faktycznie,
spróbowaliśmy ograniczyć studyjne nakładki do minimum i cało
przetwarzanie było również minimalne. Innymi słowy, nagraliśmy dźwieki
w tak żywym stopniu, jak to tylko było możliwe, a równocześnie
zachowaliśmy dobrą wartość produkcji. Poza tym wciąż chcesz, by to
brzmiało jak nagranie "studyjne", ale nie tak bardzo dalekie od tego,
które zespół mógłby odegrać na żywo. Aż do wartości produkcji
z lat '80 naprawdę nie chcieliśmy się posuwać i nie chcieliśmy, by to
brzmiało jakby było nagrane w latach '80, jeśli wiesz, co mam na myśli.
:) Mamy taki rodzaj stylu standardowo. Nasz dźwięk jest naszym
dźwiękiem i to jest tym, co lubimy,
ale nie próbowaliśmy nagrywać świadomie albumu w stylu lat
osiemdziesiątych.
|