|
Strona 3 z 3 Dalej znów powrót do klasyki. Tym razem album Czarny Chleb Czarna Kawa. "Jest taka stara ulica w Warszawie..." zapowiedzia³ wokalista i ju¿ nic wiêcej nie musia³ w³a¶ciwie dodawaæ, bo t³um chórem odkrzykn±³: "Gnojna!". Znów mocny riff i dos³ownie "ca³a sala siê bawi". Po wcze¶niejszej mobilizacji ze strony Paw³a Kiljañskiego, ludzie nareszcie zaczêli bawiæ siê jak to zwyk³am obserwowaæ na innych tego typu koncertach. Skoro ju¿ publika rozkrêci³a siê na dobre, przyszed³ czas na kolejny numer, z cyklu przy¶piewek, Hej Soko³y. Nie trudno wyobraziæ sobie szaleñstwo, jakie mia³o miejsce pod scen±. Je¶li jednak znajd± siê jacy¶ niedowiarkowie, to dla zapewnienia dodam, ¿e z podestu zaczê³y spadaæ statywy mikrofonowe, a sama musia³am dla bezpieczeñstwa cofn±æ siê nieco. Je¶li ju¿ jeste¶my przy tym albumie, to nie wyobra¿am sobie, jak móg³by obej¶æ siê ten koncert bez mojego osobistego faworyta. Kolejny raz u¶miech zago¶ci³ na mojej twarzy, gdy us³ysza³am zapowied¼ Czarnego Chleba i Czarnej Kawy. Tutaj zespó³ da³ najlepszy tego wieczora popis umiejêtno¶ci zabawy z publiczno¶ci±. Wspólne nucenie melodii refrenu okaza³o siê ¶wietn± zabaw±, do której w³±czyli siê niemal wszyscy obecni na koncercie. Je¶li jeszcze na sali znale¼li siê jacy¶ maruderzy, to zapewne zostali zepchniêci gdzie¶ w g³±b ciemnego lokalu. Pomimo pó¼nej godziny i niew±tpliwego zmêczenia i zespó³ i publika dawali z siebie wszystko, a efekty warte by³yby utrwalenia na ta¶mie. Nie inaczej by³o w przypadku kolejnego kawa³ka. Trzy Opowie¶ci, nie do¶æ ¿e wpadaj± w ucho, to bez w±tpienia s± doskona³ym numerem, pozwalaj±cym artystom zbli¿yæ siê do fanów i poczuæ t± sam± euforiê, jak± pa³ali¶my s³uchaj±c i staraj±c siê nad±¿yæ ze s³owami za wokalist±. Na li¶cie nieodzownych pozycji na koncercie Hetmana pozosta³ jeszcze jeden sztandarowy numer, ale zanim nas nim uraczono, czeka³a nas niespodzianka. Scena na kilka minut zamieni³a siê w gitarowe królestwo, kiedy Radek Chwieralski wykonywa³ swoj± solow± partiê. Najnowszy cz³onek zespo³u, nazwany przez wspó³towarzyszy "diamentem", spoi³ siê na naszych oczach ze swoim Ibanezem i tak ju¿ chyba zawsze bêdê kojarzy³a jego osobê, stoj±c± na scenie z iskrami oczach i iskrami sypi±cymi siê spod jego palców, gdy uderza nimi w struny instrumentu. Radek skoñczy³, a Pawe³ zadedykowa³ kolejny utwór motocyklistom, Easy Rider. Znowu euforia i znowu radosne krzyki, wspólny ¶piew i zapalniczki w powietrzu. Oto w jakich okoliczno¶ciach ¿egnali siê z nami, dziêkuj±c za przybycie i zabawê, cz³onkowie zespo³u. Nie trudno siê domy¶liæ dalszego ci±gu. "Hetman! Hetman! Hetman! Hetman! Hetman! Hetman!..." zabrzmia³y gromkie nawo³ywania ze strony publiki. Za³oga nie zesz³a ze sceny. U¶miechaj±c siê nas³uchiwali fanów, zastanawiaj±c siê pewnie, o co poprosimy na bis. Kto¶ wykrzycza³ tytu³ Enter Sandman i posypa³a siê fala d¼wiêków, a szaleñstwo trwa³o dalej. Czym¿e by³by koncert bez bisów, ale nie o jeden chodzi, choæby na drug± nogê nale¿y siê jeszcze jeden kawa³ek. Widocznie i do tej zasady odwo³ali siê panowie prezentuj±c nam na zakoñczenie Z³e Sny z albumu o tym samym tytule. Ostry akcent na do widzenia, ostatnie po¿egnanie, zapali³y siê ¶wiat³a, a chmara fanów uda³a siê po plakaty, by prosiæ o podpisy. Satysfakcja zespo³u i zadowolenie publiczno¶ci, oto co powinno towarzyszyæ dobremu widowisku muzycznemu i to w³a¶nie odnalaz³am tego wieczora w klubie Metal Cave. Jedyne czego by³o mi ¿al, to my¶l ¿e taki widowiska nie maj± miejsca czêsto, muzyka rockowa prze¿ywa kryzys, a czê¶æ zespo³ów podobnym Hetmanowi popada w zapomnienie. Ja jednak wierzê, ¿e tych ludzi nie spowije mg³a zapomnienia. Pok³adam nadziejê w nowym albumie i wyczekujê go z niecierpliwo¶ci±. Do zobaczenia Hetman!
Komentarze () |
|
|
|
|

|