Koniec roku służy różnego rodzaju podsumowaniom. Także i my postaraliśmy się nakreślić je, oczywiście całkowicie subiektywnie. Zapraszamy do komentowania.
Mijający rok był znacznie lepszy dla melodic rocka niż poprzedni, a nawet bym się posunął do stwierdzenia, że najlepszy od dobrych kilku lat. Wydaje się, że stan w bieżącego roku powinien być zachowany przez najbliższe lata, co oznacza w praktyce, że ta muzyka nie zginie i przetrzyma trudne dla siebie lata. To właśnie w mijającym roku Frontiers Records największy wydawca melodyjnego rocka, umocnił znacząco swą pozycję na rynku i dociera teraz do znacznie większej liczby odbiorców. Wydając płyty takich wykonawców jak Survivor, Toto, Winger czy też Pretty Maids stał się ważnym graczem na rynku. A to wszystko z wielkim pożytkiem dla całej sceny. Z nadzieją, że do Frontiers dołączy w przyszłym roku ktoś równie prężnie działający życzymy sobie równie udanego roku. VANDERVELDE 1. Agnes – When the night falls
Debiut uczestniczki mało finezyjnego programu Idol (wersja fińska). I to jaki! Ale jeśli pisze nam utwory Joey Tempest, Toni Kakko, czy lider Lordi to nic nie dziwi. Fakt, że Agnes pochodzi z Polski może tylko trochę wplynął na pozycję...
2. Gary Schutt's Palisade – Lost In Paradise Projekt gitarzysty i lidera Takary to pełna harmonii i świetnych melodii płyta. Trochę przeszkadza produkcja, ale nawet ona nie jest w stanie zmienić mojej opinii o tej doskonałej płycie. Całość bardzo przypomina melodyjność debiutu Blue Tears.
3. Sunstorm – Sunstorm Cover album plus niewydane wcześniej dema, ale w przeciwieństwie do choćby Blue Tears zostało to na nowo nagrane i wyprodukowane i dlatego ma tu ten album swoje miejsce. Joe Lynn Turner w najlepszej formie od czasów Endlessly.
INNE WARTE UWAGI ALBUMY: Aly & Aj – Into the rush Niezupełnie to hardrock, niezupełnie AOR, media określają to jako christian modern rock. Więc czemu? Bo takich harmonii już dawno nie słyszałem i bardzo mi one przypominają Vixen...i już. Bob Catley – Spirit of a man Weteran brytyjskiego rocka nagrywa najlepszą od kilku lat płytę. Czas by Magnum zbliżył się do jakości tego krążka. Michael Bormann – Conspiracy Powrót do formy z IV Jaded Heart. Płodny artysta w tym roku wydał, aż 3 płyty z których niniejsza jest zdecydowanie najlepsza. Chicago – Chicago XXX Znów doskonały pop/rock tej zaśłużonej grupy plus dwie przepiękne ballady. Klasa. Deacon Street – II Tommy Denander coraz bardziej zbliża się do poziomu swocih wielkich idoli z Toto. W Deacon Street zbliżył sie naprawdę blisko. Domain – Stardawn Płyta wydana na 16lecie tej zasłużonej grupy. Znów dośc oryginalne połączenie power metalu, hard rocka i aoru plus genialny kower Chrisa De Burgha Don't Pay The Ferryman. Thoerbjorn Englund – Influences Instrumentalna płyta gitarzysty power metalowego Winterlong. Kilka naprawdę przepięknych melodii,i co najważniejsze nie ma tu miejsca na popisywanie się. Świetna rzecz. Final Frontier – Freelight Trzecia i najlepsza płyta duetu Rob Moratti/Mladen. Nic nowego, bardzo cliche, ale słucha się doskonale. Fani klasycznego AORu mogą spokojnie po to sięgnąć. House Of Mirrors – Desolation Gdyby Finowe nie wkładali w każdą płytę kilku nie pasujących power metalowych utworów byłaby to według mnie jedna z najlepszych kapel tego nurtu. A tak pozostaje polecić ze względu na AORowe numery i ostrzec na te drugie. Human Zoo – Precious Time Jeśli Shakra, Jaded Heart, Gotthard cos Wam mówi to ten zespół na stałe zagości w Waszych sercach. Plus to niemiecko-skandynawskie wyczucie melodii. Bardzo dobry, świetnie brzmiący równy album. Leverage – Tides Lekki, bardzo melodyjny progresywny metal. Wokalista Brother Firetribe dopiero tu pokazuję jak bardzo utalentowanym jest wokalistą. Na ten zespół trzeba uważać!. Ian Parry – Visions Symfoniczny hard rock z elementami power metalu. Dziwna kombinacja , ale dzięki fenomenalnemu wokalowi Iana Parry'ego jest to majstersztyk. Pretty Maids – Wake up the real world Duńscy weterani na szczęście nie odcinają kuponów i nagrali naprawdę porządną, pełną AORowych momentów płytę. Paul Stanley – Live to win Bardzo udana solowy album legendy Kiss. Jest jednak zdecydowanie za krótka, tyle lat oczekiwania i 36 minut muzyki...Wstydź się Paul. Street Talk – V Najlepszy album w dorobku szwedów. Jest bardzo melodyjnie czasem niemal subtelnie. Goran Edman śpiewa jak za swych najlepszych czasów. Toto – Falling in between Trochę nierówna w moim odczuciu płyta. Jednak nie można obok niej przejść obojętnie i odmówić mistrzowskiego wykonania. Po raz kolejny Toto udowodniło, że jest jednym z najlepszych technicznie zespołów. Winger – IV Podobnie jak Toto trochę nierówno, ale szczyty tego krążka przypominają Pull, a więc musi być pozytywna opinia i miejsce wśród wyróżnionych albumów. Norway – Right up from the ashes Już tradycyjnie Norway nagrywa płytę z najgorszą chyba możliwą produkcją i znów nagrywa piosenki, które nawet mimo niej potrafią olśnić. Pozostaje domowy mastering i słuchanie fantastycznego Haunted. Manigance – L'ombre et la lumiere Bardzo melodyjny progresywny metal z paroma niemal thrashowo brzmiącymi riffami. W mojej opinii bardzo bliska płyty roku rzecz. Świetna produkcja, brzmienie gitar i melodie. Trochę in minus jest fakt, że wokal jest po francusku. House Of Lords - World Upside Down Bardzo zbliżony, do klasycznych albumów HOL album. Chyba tylko fakt, że wyszedł na początku 2006 roku sprawił, że nie znalazł się w zwycięskiej trójce. BLACKHEART Kiedy już ułożyłem listę dwudziestu płyt, które w roku 2006 podobały mi sie najbardziej, zdałem sobie sprawę, że wciąż kilka mam w rezerwie. Ucieszyłem się, gdyż świadczy to o tym, że świetna muzyka wciąż powstaje, a jej upadek to tylko złudzenie spowodowane absencją dobrego rocka w MTV. Dla wielu jedynym wykładnikiem są mass media i to czego nie widać na ekranie telewizora, czym nie huczy radio, czym nie krzyczą nagłówki gazet, po prostu nie istnieje. Życzyłbym sobie bardzo, żeby NASZA muzyka powoli wracała tam gdzie jej miejsce, czyli do masowej świadomości. Wspaniale byłoby mieć świadomość, że doskonałe, świetnie dopracowane kompozycje trafiają na listę przebojów, a rzeczy typu My Chemical Romance schodzą do podziemia, gdzie ich miejsce... Dobra muzyka nie może być tylko i wyłącznie przywilejem maniaków i snobów, gdyż powstaje ona dla szerokiej publiczności. Szanowni decydenci, dość wciskania kitu młodzieży, która chłonie wszystko jak gąbka. Czy Tokyo Hotel to symbol rock and rollowego buntu? Czy Green Day to następcy Pink Floyd? Czy, do cholery, półgłówki walące bez opamiętania w struny rozstrojonej gitary to nowa nadzieja hard rocka? Czas udać się po rozum do głowy. To takie moje noworoczne życzenie... A to 20 płyt, które moi zdaniem, w minionym roku były najlepsze. Poza jednym utworem z płyty Meat Loafa, żaden kawałek z żadnej z nich nie pojawił się na żadnym zestawieniu w MTV, VIVIE, RMF FM...
1. Tribe Of Gypsies - Dweller On The Treshold Wielkie zaskoczenie. Potężna dawka klasycznego hard rocka okraszona progresją, a wszystko to w pikantnym latynoskim sosie. Kopie tyłek kiedy trzeba i buja, gdzie należy. Absolutna rewelacja. Muzyka skomponowana z fantazją i zagrana z wielkim polotem. Mój zdecydowany faworyt.
2. Sunstorm - Sunstorm O tym albumie nie da się mówić inaczej niż w superlatywach. Joe Lynn Turner w najlepszym wydaniu i prawdziwa uczta dla spragnionych lat 80tych. Bomba atomowa.
3. Johnny Cash - American V: A Hundred Highways Ostatnia płyta Człowieka w Czerni, wydana po jego śmierci. Wielka, inspirujaca muzyka, mądre teksty i melodie, które na długo zostają w głowie. Najlepsze pożegnanie z fanami. Tę płytę po prostu trzeba mieć w swojej kolekcji.
4. The Answer - Rise - Jeden z dowodów na to, że młodzi wciąż potrafią grac hard rocka. Rewelacja z Irlandii. Trzymam za nich kciuki. Niech zawojują świat. 5. Whitesnake - Live In The Shadow Of The Blues - Powrót gigantów. Piękny koncert, na którym usłyszec można wszystko, co w Whitesnake najlepsze plus cztery mocne utwory studyjne. Miejmy nadzieję, ze to przedsmak tego, co nas czeka w 2007 roku. 6. Budgie - We're All Living In Cukooland - Największa niespodzianka ostatnich lat. Zaskakujący powrót legendy hard rocka. Płyta mocna i przewrotna, jak za dawnych dobrych czasów. 7. Bob Catley - Spirit Of Man - Ten album chodził za mną przez wiele tygodni. Wielka szlachetna hard rockowa płyta nagrana przez jeden z najlepszych głosów gatunku. 8. Various Artist - Butchering The Beatles: A Headbashing Tribute To The Beatles - Największe gwiazdy hard rocka oddały cześć muzykom, bez których o naszej muzyce nie byłoby mowy. Drużyna marzeń w rewelacyjnym repertuarze. Ta płyta musiała powstać. 9. Glenn Hughes - Music For The Divine - Nie jest to rzecz tak ostra jak Soul Mover, Glenn spuścił nieco z tonu i postanowił trochę pokombinować. Tradycyjnie, wyszło świetnie. To chyba żadne zaskoczenie... 10. Wig Wam - Wigwamania - Jeśli ktoś mówi, że TAK nie da się już grać, proponuję mu ten album. Jest zdecydowanie lepiej niż na debiucie Norwegów. Przebojowe melodie i odpowiednia dawka czadu. Kupiłem po pierwszym przesłuchaniu. 11. Europe - Secret Society - Ta sama moc co Start From The Dark, ale jeszcze więcej melodii charakterystycznych dla Europe. Otwarci na muzykę przełkną brak kolejnej wersji Final Countdown. Reszcie współczuję i zapraszam do muzeum. 12. Talisman - 7 - Jeff Scott Soto we wspaniałej formie. Melodie, melodie i jeszcze raz melodie. Czad i świetna rytmika. Ta płyta to odpowiedź dla tych, którzy pytają, czy przy hard rocku da się tańczyć... Tak, moja droga, da się. 13. Wolfmother - Wolfmother - Być może nowy początek dla muzyki rockowej. Śmiała podróż w przeszłość wykonana przez bardzo młodych muzyków. Dla fanów Uriah Heep i Black Sabbath rzecz obowiązkowa. 14. Paul Stanley - Live To Win - Paul wrócił odmłodzony. Jego muzyka to powrót do melodyki znanej z KISS (Crazy Nights, czy Hot In The Shade plus) wpływy młodego rocka. Płyta krótka i konkretna. 15. Queensryche - Operation Mindcrime 2 - I znów powrót. Tym razem z muzycznych ziem jałowych. Sequel może nie tak piękny jak częśc pierwsza, jednak zdecydowanie wybijający się ponad przeciętność. Wielkie pozytywne zaskoczenie. 16. Tony Martin - Scream - Po tym panu spodziewamy sie tylko jednego, że będzie sobą. Tym razem Tony Martin, który postanowił przywrócic nieco atmosfery Black Sabbath z lat 1987 - 1994 (Wtedy był wokalistą tegoż zespołu). Skutek więcej niż zadowalający. 17. Meat Loaf - Bat Out Of Hell 3: The Monster's Loose - Nietoperz po raz trzeci wraca z piekła i po raz kolejny robi to we wspaniałym stylu. Niezwykli goście (Brian May, Steve Vai, Nikki Sixx), podniosłe melodie i niezapomniany musicalowy nastrój. Czy oczekujemy czegoś więcej od starego Loafa? 18. Sammy Hagar - Livin' It Up - Luz, słońce, plaża, rock and roll. Sammy'emu jest tak dobrze, że takie płyty nagrywa tylko i wyłącznie dla swojej przyjemności. I naszej. Warto zażyć troszkę tej rockowej beztroski. 19. ToTo - Falling In Between - Nie pamiętam kiepskiej płyty nagranej przez ten zespół. Falling In Between to Toto momentami w mocniejszym wydaniu. Majstersztyk aranżacji i produkcji. Wspaniała melodyka. 20. Tigertailz - Bezerk 2.0 - Wystarczajacą rekomendacją dla tej płyty jest to, że śmiało można postawić ją obok pierwszego Bezerka. Ten sam klimat, ta sama muzyka, ten sam czad. 21. Watchmen - Watchmen - Wspaniała nostalgiczna przejażdżka przez druga połowę lat 80tych. Aż dziw, że takie płyty jeszcze powstają. Rzecz mocno inspirowana Whitesnakiem... Bardzo mocno. Cudeńko z Argentyny.
Komentarze () |
|
|
|
|
|